papalka.prv.pl
+
komentarze (3) · fotografie (0)
Spodobało mi się to uczucie, z zeszłego roku, kiedy po raz pierwszy napisałam moje podsumowanie tych ostatnich 365 dni.
To nie będzie tradycja, nie zdąży, ale w tym roku też coś takiego upuczę.

Lecimy.

Styczeń zaczęłam od zabaw w pielęgniareczkę, bo bywają i takie sieroty na tym świecie, które potykają się o własne nogi i je psują, a potem przez kilka tygodni są w Egipsie. A mój miesiąc miodowy z aparatem był stosunkowo udany. I popierdalałam sobie punciakiem z [L] na dachu, wątpiąc w to, że kiedyś sama będę kierowcą, bo po raz drugi oblałam prawko. Zalogowałam się na allegro, a pierwszym zakupem były słodkie Devil Kittki. W styczniu postarzała mi się Mama, wreszcie skończyła 30kę. Zamknęłam 7 sesję szybko i nadal nic nie działałam z magisterką. Lola powiedziała, że jest w ciąży. Założyłam konto dla świetlicy na nk. Oblałam prawko po raz trzeci.

Luty przyniósł mi spełnione marzenie. Zapisałam się do kilku bibliotek pedagogicznych, bo w końcu miałam zacząć pisać pracę. Spadający śnieg prawie mnie zabił, ale mimo to udało się i zdałam prawko. A potem płakałam ze szczęścia przez dwa dni. Padre zamontował piąty zamek, więc dom oficjalnie stał się twierdzą. I niby zaczęłam coś robić do magisterki, bo zaczęłam działać z badaniami. Dzieciaki dostały ankiety, powoli zbliżaliśmy się do finiszu z przedstawieniem, a ja tą bandę pokochałam całym serduchem.

W marcu moja promotorka myślała, że za mąż wychodzę, bo wręczyłam jej zaproszenie. Nie, nie na ślub. Na przedstawienie. Nie mogła przyjechać, ale zobaczyła szoł na jutubie. I wraca do niego, gdy jej chujowo w nastroju jest. A przedstawienie wyszło rewelacyjnie. Pełna sala, gratulacje i długie brawa, na stojąco. Osiągnęłyśmy z Mamą szczyt szczęścia. Wapno po raz pierwszy pozwoliło mi oficjalnie pokierować nissane, ale pewnie temu, że byli ściulani. Zrobiłam wywiad, zebrałam ankiety. Spędziłam tydzień w szkole podstawowej, co było przygotowaniem przed miesięczną praktyką we wrześniu. No i przeżyłam z dzieciakami w ośrodku Noc Andersena, co było tylko kolejnym uświadomieniem sobie tego, że jednak dobrze wybrałam.

Folder ‘Magisterka’ powoli zaczął zapełniać się w kwietniu. I jak piszę ‘powoli’ to mam na myśli żółwia z anemią. Bo zaczęło być strasznie wiosennie, ciepło, a ja lubię syntezować witaminę D. Święta minęły bez ofiar, o dziwo. Podliczyłam badania. Wyszły dobrze. Nauczyłam się robić bokehy, a potem, zresztą - nadal - uczyłam innych.

Maj słynie z tego, że nie trzeźwieje się, a przy okazji zabija się komórki jajowe - procentami. Bo oni wszyscy mają w maju urodziny! W ‘World of Goo’ zostałam wciągnięta. Opstrykałam dwie komunie. Załatwiłam praktyki wrześniowe, które spędzić miałam w gronie moich byłych nauczycieli. Zaczął się sezon truskawkowy, co tylko mnie uświadomiło, że skręcić łeb semestrowi 8 trzeba i zacząć wakacje. Zrobiłam pierwsze zdjęcie w HDR, który jednak mi się nie spodobał. I dostałam Hugo. W maju okazało się też, że jamnik przeszedł na ciemną stronę mocy...

W czerwcu dostałam tróję plus, po półtorarocznej przerwie. Od promotorki. A potem się okazało, że ta trója plus pozbawiła mnie stypy. Zdiagnozowałam postrzał nogi, w konkretnym miejscu, szokując przy tym załogę skoczowskiego pogotowia, ale rok nauki gimnastyki korekcyjnej zobowiązuje, szczególnie, że mam z niej bdb. Zaczęłam wakacje dość szybko. Przyjaciele pamiętali, że nie postarzeję się o +1, bo poprzedni rok był mega chujowy, więc trzeba go naprawić i przeżyć raz jeszcze. Jakoś w październiku stwierdziłam, że jednak mogę mówić, że mam 23 lata. Stwierdziłam, że najlepszym prezentem będzie nowe szkło i zdecydowałam się na fish eye, w którym zakochałam się już jakiś czas temu. I nie zawiodłam się, ani trochę. A wakacje trwały tydzień. To miały być moje ostatnie leberskie wakacje. Ale spełniło się marzenie numer dwa, bo dostałam pracę. Co więcej, nie musiałam nigdzie składać papierów, po prostu kiedyś powiedziałam, że jakby szukali kogoś, to ja chętnie. I szukali, a ja okazałam się najlepsza. Tam gdzie chciałam, to co chciałam. Pierwsza połowa roku była bardzo, bardzo dobra! Dziadek przyśnił się mi i Mamie w tym samym miejscu, dzień, a raczej noc po nocy. Mi najpierw! I fociłam na weselu przyjaciółki, która też zaczęła prostą drogę do wyżyn szczęścia. Mikołaj i Maks zaczęli mi mówić ‘Mamo!’.

Jakoś w lipcu zaczęłam uwielbiać te dzieciaki z pracy. Wycieczki były rewelacyjne. Oni zaakceptowali mnie, ja zachwyciłam się nimi. No i w domu skończył się terroryzm. Padre dostał mandat za - UWAGA - szybką jazdę, który Mama mu wypomina do dziś. Zdjęcie, które zrobiłam wylądowało na wykopie, dając mi blisko 45k wyświetleń. I cały lipiec gotowaliśmy w świetlicach. Wkręciłam się w ‘Zmierzch’. A Wapno na 25 rocznicę ślubu kupiło se zmywarkę. I pojawił się w domu Palikot, czyli kot od Pali. Aktualnie - Ewikot.

Sierpień miesiącem trzeźwości bynajmniej nie był. Ale zaczęłam pisać metodologię do magisterki, dobre chociaż to. Garaż, tudzież altana, czy tam athlana - opita podczas festiwalu ‘Zajebiści 2009’, podczas którego zepsułam jeden obiektyw. Sebuś kochany, jak zawsze, klaskać nie umiał, bo nie jest koniem, a T-rexem. W pracy zajebiście - bo chłodno. Osiemnastka najmłodszej kuzynki i pierścionek zaręczynowy na jej palcu uświadomił mi, że skoro ona już jest dorosła, to ja chyba też. Padre naszły refleksje, że całkiem grzeczna byłam w gimnazjum. Po pierwszym zdaniu sprostowania przerwał mi i stwierdził, że dalej woli żyć w niewiedzy. Wraz z wakacjami skończyła się moja umowa w pracy... Ale - wróciłam tam. Na dłużej. No i niestety, nie ominęła nas tragedia, bo wujek przeinstalował sie do innego świata, a ze mnie zeszły na pogrzebie te wszystkie tłumione od roku emocje. No i zakochałam się, po raz kolejny w tym roku. 50mm f1.7.

Kampania wrześniowa, jak sama nazwa wskazuje - we wrześniu i nie związana z oblanymi egzaminami w sesji, tylko z miesiącem murzynienia w szkole podstawowej, w klasie trzeciej. I było mi tam tak dobrze, że nawet przez moment pojawiła się taka myśl, że może jednak zostanę nauczycielką. Teraz? Hmm. Nie mówię: ‘NIE, spierdalaj! Nie będę Twoich dzieci uczyła za psie pieniądze.!!!’ Nie mówię, to już sukces. Spędziłam tam 3 fajne tygodnie. Nauczyciele mnie polubili, dzieciaki też. Do dziś pytają, czy przyjdę kiedyś ich jeszcze uczyć. I zadzwonili z pracy, że jest dla mnie miejsce, na długo! Więc przedpołudnia w szkole, a potem popołudnia w pracy. Bałam się, czy uda się połączyć to wszystko, szczególnie, ze od października zaczynały się studia. Jak widać - udało się. Zaczęliśmy z dziadkiem organizować pierwszy zlot rodziny, ja dostałam zaproszenia i drzewo genealogiczne do zrobienia, którym potem wszyscy się zachwycali. I miałam 3 miesiące na napisanie scenariusza, zorganizowanie grupy i wystawienie przedstawienia, w grudniu. DZICZ! I mam swój samochód. Wdzięczna do końca życia będę tym, którzy mi pomogli. No i ciotką zostałam.

Weekend we dwoje, w Bukowinie rozpoczął październikowe szaleństwo. W pracy z dzieciakami zaczęliśmy spacerować fotograficznie, co ich wciągnęło na maksa, a mnie zresztą też. Ostatni rok na uczelni, to rok weryfikowania. Nic więcej nie powiem. Zaczęłam się stresować brakiem postępów w pisaniu pracy, ale nie miałam sił. Przerażające szczęście mnie męczyło. Zresztą, męczy nadal. Wiecie, wszystko jest piękne! I nie, nie spalam nic od wakacji. Kocham cię. Ja cię też. Ja się bardziej.

W listopadzie urodziło mi się dziecko, czyli pwawrzyczek.pl. I smarkam, kaszlę, wypluwam płuca od tego czasu, co nawet spowodowało, że poszłam do lekarza, bo wiadomo. Matka. Dom zaczął przypominać krajobraz po wojnie, ale warto, warto! Ja w głowie mebluję moją część. Zrobiłam drugi tattoo, który jest wręcz idealny. Podczas dziargania zrodził się pomysł na kolejny. Przyjaciel, kawaler, galan. A na zlocie rodzinnym okazało sie, że mój organizm potrafi mieć więcej niż 35 stopni. Do 39 i pół doszło. Uzależniłam się od pracy.

Grudzień miesiącem demolki. A ja mimo wszystko układam to życie. A żeby żyć siebie samego trzeba dać.

Żebym się obroniła w jakimś ciepłym miesiącu.

Żeby nowy rok był jeszcze lepszy.
Żeby jeszcze więcej można z niego wycisnąć.
czwartek, 31 grudnia 2009 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Jeszcze tylko 2 strony. Kolejne linijki, powieki coraz cięższe, ale jednak chcę doczytać rozdział. Potem nagle okazuje się, że jest grubo po 1szej w nocy, a od rana miało być remoncenie.

Ale o 9 było dziwnie cicho i spokojnie. Już miałam przed oczami obraz jak z horroru, gdzie Mama w napływie kurwicy, wymieszanej z nadchodzącą menopauzą zadźgawa szanownego Padre jakimś majzlem. Bo Mamie się to coraz bardziej zaczyna niepodobać, bo niby coraz większy syf jest i żadnych kroków do przodu.

Mama po prostu nie widzi tego, że ściany już są wszystkie, oplute zaprawą i wygładzone, że brodzik dziś przyjechał i co prawda stoi na werandzie, ale jest! Meble do kuchni ma już kilka miesięcy. Kafelki też. Całkiem możliwe, że część wyląduje na ścianach jeszcze w tym roku. Jest mega burdel, wiadomo. Ale jest też postęp i światełko nadziei. Padre twierdzi, że będzie brakowało mu tego kucia, dlatego jeszcze rozpruje część ściany i pociągnie druta.

Zostawiłam ich, zaklinając, że mają się nie zabić. Podreptałam do garażu. Prób wyjechania z niego było kilka. Z jednej strony wory z zaprawą, jakieś 50 sztuk. Z drugiej, jakieś metalowe coś, co sięga wysoko i stresuje mnie. Z tyłu kupa gruzu. I zaglądające na mnie kurwy. Kury, sory. Szlag mnie trafił, potem jeszcze raz, i jeszcze jeden. W końcu Matka postanowiła pokierować mną od dupy strony, stwierdzając, że WORD powinien u nas stworzyć jakiś zamiejscowy ośrodek wyjeżdżania z kupy gówna. Zdałam. Pojechałam do Patrycji i nawet śnieg na drodze mnie nie drażnił.

I jakaś babulinka odśnieżając wjazd do swojego domu, z impetem wjabała na moje jadące auto łopatę śniegu, doprowadzając mnie do hercszlagu.

Zlot czarownic, grupy trzymającej władzę, tudzież loży szyderców, bo trzeba jakoś te scenariusze zajęć upuczyć. Wyjątkowa wena, na trzeźwo i w niecałe 2 godziny (wszak ploty musiały być, dla zdrowia psychicznego) uwinęłyśmy się na gotowo.

Mama zadzwoniła, akurat gdy wychodziłam. Bo na zakupy, bo jutro impreza, bo światło w lodówce i słoik musztardy. No ok, jedziemy.

A w sklepie oczywiście multum narodu. I wyjaśnijcie mi, proszę, bom młoda i głupia chyba - ale czemu ludzie chodzą pomiędzy półkami, jak ślepaki? Czemu zakochane ciule i cipy MUSZĄ trzymać się za ręce i tak snują się, a wszyscy inni muszą ich mijać? Mama prawie skoczyła jakieś babie do kudeł przy ważeniu owoców. A potem zaczepiła nas jakaś babka, która gdy wyszło na jaw, co studiuję (bo ona też to zrobiła) puściła wiązankę jak to trudno dostać się do pracy, jak wszędzie składała papiery i nic. A ja mimo tego, że ciągle studiuję, jakoś mam. Prawie w zawodzie, chociaż specyfika mojego kierunku pozwala mi pełnoprawnie pracować tam, gdzie pracuję. Szczęka w dół. Jak to załatwiłaś?! No jak to jak?! Heloooł! Dobry oral gwarancją sukcesu... Wzrok Matki - bezcenny.

W domu stoczyłam walkę z iPodem, ze zmywarką, z obiadem. Z kalendarzem, z psem. I kolejne strony umęczone.

Tyle.
środa, 30 grudnia 2009 roku

[1] 2 3   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
2010
+ Maj
+ piątek, 28
+ czwartek, 27
+ środa, 26
+ wtorek, 25
+ poniedziałek, 24
+ niedziela, 23
+ sobota, 22
+ piątek, 21
+ czwartek, 20
+ środa, 19
+ wtorek, 18
+ poniedziałek, 17
+ niedziela, 16
+ sobota, 15
+ piątek, 14
+ czwartek, 13
+ środa, 12
+ wtorek, 11
+ poniedziałek, 10
+ niedziela, 9
+ sobota, 8
+ piątek, 7
+ czwartek, 6
+ środa, 5
+ wtorek, 4
+ poniedziałek, 3
+ niedziela, 2
+ niedziela, 2
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
RSS
© 2018 papalka. All rights reserved.
[]s