papalka.prv.pl
+
komentarze (1) · fotografie (0)
Muffiny z bajki są jak książę z bajki. Przerost formy nad treścią. Zostałam zachęcona przez Kasię R. do upieczenia takich cudów z bananami i czekoladą. Ja jakąś wyjątkową fanką bananów w cieście nie jestem, ale stwierdziłam, że a co mi tam, zrobię. Mama dziś przywiozła wszystko czego potrzebowałam. I wieczorem zabrałam się za mieszanie. Hm... No i mam muffinkowego księcia z bajki. Nie żeby wyszły jakoś strasznie, tragicznie, ale ja utwierdziłam się w mojej niechęci do bananów w cieście. Ładnie pachnie w domu. I są banalne. I na bank ktoś je zje. A ja napisałam w zeszycie z przepisami ‘Daremne’.

Mam prawie spokój.
Mam trochę czasu na focenie. Ale czekam na wiosnę, już mam dość Winter’s tale. Póki co zabrałam się za najbliższe otoczenie.

Shell

Ostatnio wracając z Mamutem ze świetlicy, po dzikim dniu, pod koniec dzikiego tygodnia, stwierdziłyśmy obie - jednoznacznie i jednomyślnie, że uwielbiamy, kiedy tyle się dzieje. Kiedy każda minuta dnia jest zajęta. I to zajęta kreatywnymi zadaniami, które sprawiają, że możemy się spełniać. Oczywiście zwykle w między czasie jest ogromna awantura między nami, ale to nieważne. Ale czasem potrzebujemy kompletnie rozleniwionego dnia, od samego poranka do późnej nocy. Zrobiłam to do na następny tydzień, potem posprzątałam kwadrat, za wszelką cenę chciałam znaleźć sobie jakieś konstruktywne zajęcie, ale nie mogłam. Dziś mam Dzień Lenia.

Rozłożyłam na podłodze papierowy ręcznik, zabrałam płyn do demakijażu. Potem wyrzuciłam wszystko z kuferka na kosmetyki na ten ręcznik i zaczęłam czyścić pojemniczki, myć pędzle, temperować kredki - takie tam babskie, odprężające zajęcie.

Na podłodze stoją dwie książki, które powinnam przejrzeć do poniedziałku. To bynajmniej nie jest odprężające zajęcie.

Nie zatrzymam się.
Ira Nie Zatrzymam Się
sobota, 28 lutego 2009 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Re.
Więc został tydzień. Doniosłam ostatnią dawkę kostiumów i innych rzeczy. Mama jest cudotwórcą i załatwiła bębenki, na których oczywiście od razu wszyscy chcieli grać. Nagły powiew zapałów muzycznych, strach się bać. I nawet śpiew im wychodził, ciągle bez muzyki. Ja ciągle grzecznie czekam, wysyłam smsy i mam nadzieję, że podkład już jest gotowy.

Rozdałam ankiety. Dzieciaki zrobiły przerażone miny. I chyba z 50 razy pytałam, czy nigdzie ich nie zgubili. Rodzice poinstruowani, mam nadzieję, że odpowiedzi będą szczere i satysfakcjonujące (mnie).
- Masz ankietę?
- Nie zapomnijcie ankiet!
- Nie zgubcie ankiet!

Ankieta - słowo klucz.

Mile zaskoczyła mnie ta panna, która jeszcze nie dawno fochami rzucała - widać, że się przyłożyła. Gwiazdą jest 6cio letni Francuz, który dziś przyniósł jakąś żabę-zabawkę. I zakomunikował mi, że jak wyjdą ślimaki, to jeszcze to przyniesie. Mam nadzieję, że nie wyjdą. Pod drugiej próbie chyba już był zmęczony, więc położył się na Wilku. Jeszcze muszę ekspresowo popracować nad spowolnieniem Indianina, który wyrzuca z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego. Rok temu ta sama śpiewka była, udało się go nastroić tak, żeby ktoś go zrozumiał.

I mam sprzęt.
I wepchnęłam do 50 kopert, 50 zaproszeń, które najpierw musiałam poskładać. Potem lans po wsi z plakatami, w końcu powieszone zostały tylko dwa, bo padało. Każda wymówka jest dobra...

Jeszcze wracając do próby - pierwszy raz miałam dziś komplet na ‘scenie’. Cała, 19osobowa banda. I przy okazji okazało się, że mają za mało miejsca, więc musieliśmy się przenieść bardziej do przodu, czyli w ten sposób pozbyliśmy się jednego rzędu krzeseł. A z tego co słyszę - ludzi będzie aż za dużo. Dobrze, że zaplanowaliśmy 4 przedstawienia... Chociaż nie wiem, czy to wytrzymam psychicznie.

Najbardziej się cieszymy z tego, że wszystkie kostiumy, które przygotowałyśmy pasują. Dzieciaki zadowolone, my też. Bałagan ogromny zrobił się nagle, nie było centymetra wolnej przestrzeni. Ja ciągle biegałam z agrafkami.

Ciągle dopisuję coś w kalendarzu, co jeszcze trzeba załatwić, co przynieść, do kogo zadzwonić. Mama dostała na ścianę rozpiskę i będzie odhaczać.

Więcej zdjęć. Dziś zabrałam aparat, popstrykałam trochę, ale jednak ciągle muszę śledzić tekst, jakby ktoś zapomniał. Oczywiście od razu dodałam je na nasz świetlicowy profil na n-k. A potem na flickr i tak się prezentuje część mojej bandy:

Czerwone Kapturki

Relaksujący prysznic.
I jestem evil, bez dwóch zdań! :D
piątek, 27 lutego 2009 roku

[1] 2 3   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
2010
+ Maj
+ piątek, 28
+ czwartek, 27
+ środa, 26
+ wtorek, 25
+ poniedziałek, 24
+ niedziela, 23
+ sobota, 22
+ piątek, 21
+ czwartek, 20
+ środa, 19
+ wtorek, 18
+ poniedziałek, 17
+ niedziela, 16
+ sobota, 15
+ piątek, 14
+ czwartek, 13
+ środa, 12
+ wtorek, 11
+ poniedziałek, 10
+ niedziela, 9
+ sobota, 8
+ piątek, 7
+ czwartek, 6
+ środa, 5
+ wtorek, 4
+ poniedziałek, 3
+ niedziela, 2
+ niedziela, 2
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
RSS
© 2018 papalka. All rights reserved.
[]s