papalka.prv.pl
+
komentarze (6) · fotografie (0)
Popierdolenie wiosenne.

Przyjaciół mam rozsianych po szpitalach. Operują się, ja zawracam im głowy smsami i trzymam kciuki, żeby wrócili cali i zdrowi, z sexy bliznami najwyżej. Bo ich kocham i są mi potrzebni do oddychania.

Wiosna jak cholera wybuchnęła mi przed oczami. Miałam ochotę schować kurtkę w torbie (w torbie w kolorowe kropki) i wystawić pychol do słońca. Niestety, wiosna to dla mnie czas bambiego i zapchanego nosa. I chyba się właśnie zaczyna.

Z testowanych kropli do nosa Xylorin daje rade nawet na super zapchany nos, ale szczypie trochę. A Xylogel wciska się prosto do celu, ale nie przeżera gluta tak dobrze.

Cały dzień się diagnozowałam na zajęciach. Zacznę od tego, że jestem narażona na wypalenie zawodowe. A może i nawet przedzawodowe? I na stres, i na nerwice, i ocipienie postępujące. A potem okazało się, że na 4 stopnie uzależnienia od alko - ja mam chyba 3ci. Bo skoro w pierwszym jest wzrost tolerancji na alkohol, potem są luki pamięciowe i organizowanie okazji do picia, a w 3cim - poranne picie alkoholu (ulubiona pora na pierwszego drina wg psedskolanek to przed południem) - to diagnoza jest jednoznaczna. Na szczęście, nie jestem sama. Ryją banie te zajęcia.

Uzupełniłam notatki.

Nie uciekłam z żadnych zajęć!

I poszłam do Biblioteki!

Od wczoraj noszę się z zamiarem odwiedzenia Rossmana albo innej Natury, w celu kupienia farb do włosów w elektryzującym kolorze, by pozbyć się odrostów. Już zadzwoniłam do GoHy, żeby sie umówić na jakieś klasyczne cięcie. I nawet Mamuta ze mną pojedzie. I wczoraj powiedziałam, że pojadę dziś. Dziś echnęłam i pojadę jutro. Jutro już naprawdę muszę. Sałatki na Liburni kuszą.

Obiad by Mamut. Jakieś eksperymenty. Czasem się cieszę, że katar mnie dopada i nie mam smaku...

Zaciągnęli mnie do testowania kanapy. Dobra jest. Moja krew stwierdziła, że trzeba zabrać ją na boisko, żeby oglądać młode męskie ciała, które grają w koszykówkę. I właśnie dlatego twierdzę, że ona to moja krew.
wtorek, 31 marca 2009 roku

. + .
+
komentarze (3) · fotografie (0)
To że ja rano nie myślę, to fakt. Ale to jakieś zakodowane genetycznie zjechanie, bo Padre też nie myśli. Mając całe 3 grosze na koncie w eryku stwierdziłam, że trzeba ruszyć profit stwórcy. Przyniosłam mu na kartce napisany kod, który ma wklepać i numer pod który ma to wysłać. I Padre zgodnie z zasadą ‘chciałem dobrze’ dopisał do dziewięciu cyfr numeru i dwóch cyfr oznaczających wartość doładowania, jeszcze dwie. Jak się można spodziewać, i punkty profit, i moje doładowanie poszły się...

Apteka w drodze na uczelnię, w poniedziałek.
- Dzień dobry, poproszę coś DOBREGO na katar który trwa już miesiąc. I nie, nie podłączę się do ropociągu, zwalczając za pomocą swojego nosa kryzys.

Dziwnie. Tak jakbym wróciła po chorobie na zajęcia, nic nie wiem, motam się i robie dobrą minę do złej gry, a na pytanie ‘Co ostatnio robiliśmy na wykładzie?’ odpowiadam oczami, mówiącymi ‘Weź kobieto, zapytaj kogoś innego.”

Zaczęłyśmy ostro, o gwarze. Czasu mało, a my miałyśmy solidny zasób teorii, praktyki, do tego jeszcze filmik. Zrobiłyśmy zipa niezłego, na szczęście się udało. Drugą część zajęć, już nie prowadzoną przeze mnie i Natalindę, przeznaczyłyśmy na rozwój słownictwa i kreatywności.

Technika. Technicznie rzecz biorąc, to ja znowu z niczym, siedząc w ostatniej ławce, malując biedrony.

A potem Ich Troje, czyli zestaw podstawowy P + N powiększony o Pati i Metoda Sherborne. Miałyśmy dostać małą salkę gimnastyczna, w której śmierdzi i jest syf. Ale sie (nie) udało i zostałyśmy w naszej sali wykładowej. W sumie szkoda, bo większość ćwiczeń proponowanych przez nas była w pozycji ‘kładź się na podłodze i machaj członkami’.

Makologia, po długiej przerwie smakuje rewelacyjnie.
I próbowałam złapać jakiś net w tej naszej budzie, bez skutku.

Deszcz, deszcz, deszcz. Deszcz padający w poprzek. Deszcz padający od dołu. Deszcz powstrzymał mnie przed zakupami.

Poniszczyłam torbę, moją ulubioną, kupioną na pocieszenie po oblanym po raz 2gi prawku. Teraz szukam kogoś, kto umie ją naprawić.



Zaproszona na testowanie tapczanu. Strach się bać.
poniedziałek, 30 marca 2009 roku

[1] 2 3   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
2010
+ Maj
+ piątek, 28
+ czwartek, 27
+ środa, 26
+ wtorek, 25
+ poniedziałek, 24
+ niedziela, 23
+ sobota, 22
+ piątek, 21
+ czwartek, 20
+ środa, 19
+ wtorek, 18
+ poniedziałek, 17
+ niedziela, 16
+ sobota, 15
+ piątek, 14
+ czwartek, 13
+ środa, 12
+ wtorek, 11
+ poniedziałek, 10
+ niedziela, 9
+ sobota, 8
+ piątek, 7
+ czwartek, 6
+ środa, 5
+ wtorek, 4
+ poniedziałek, 3
+ niedziela, 2
+ niedziela, 2
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
RSS
© 2018 papalka. All rights reserved.
[]s