papalka.prv.pl
+
komentarze (1) · fotografie (0)
-Hej Paula, wiesz, nie ma sensu żebyś dziś przyjeżdżała.

Och tak! Bęc - na drugi bok. Ale zanim zamknęłam dobrze oczy to z dołu usłyszałam:

-Palaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Jedziemy do Strumienia! Zamknąć dom?!

Mmmmspierdmmmm. NIE!

Plan był taki, żeby ogarnąć zdjęcia z ostatniej Komunii. A potem nagle zrobiła się 16, trzeba było spakować aparat i pojechać znowu na zdjęcia. Okej, jak wrócę - to nadrobię. Eeee... To było takie dobre założenie. Ale nie wyszło. Kilka godzin jeździliśmy po okolicy, sprawdzając stan i przejezdność dróg, a przy okazji kontynuowałam badania deszczooporności aparatu. Jest boski!

Jak zobaczyłam to co działo się w innych wsiach w naszej gminie, to mnie zatkało. ZBW to totalnie sucha miejscowość, w porównaniu z Dr, z Pr i innymi. Masakra! Ludzie mieli już na parterze domu wodę. Przez drogę zamiast aut przepływała dość szybkim nurtem woda. Zostawiliśmy auto z jednej strony mostu, przeszliśmy jak Sz. P. Dżizes po wodzie. Padre zastanawiał się jak szybki byłby bieg, kiedy most zacząłby pękać.

Zadzwoniliśmy do Matuli, żeby szykowała kolację i ciepłą herbatę.

Zdjęcia z Komunii jeszcze nie dotknięte.

Powódź 2010

Powódź 2010

Powódź 2010

wtorek, 18 maja 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
To była ciężka, pokręcona noc.
Najpierw zgasło światło kiedy akurat delektowałam się kąpielą. I oczywiście strój do spania był w innym pokoju. Było w tym coś pokręconego.

Potem Padre zaczął sprawdzać stan wody, bo bez prądu pompa nie działa. A ja spadłam z łóżka, które niespodziewanie się skończyło. Potem śniła mi się obrona i obudziłam się z bijącym sercem, krzykiem w środku i świadomością, że już kiedyś tak się stresowałam. Przed egzaminem na prawko.

Sąsiedzi biegali po drodze, z workami, rurkami, pompami. Ja czekałam na telefon, który rozwieje wątpliwości, czy drogi są otwarte i przejezdne. Kiszka. Deszcz coraz solidniejszy, wiadomości w portalach okolicznych podawały kolejne zablokowane trasy. Koniec końców - mam 2 dni wolnego.

Z nudów zabrałam się za różne ciekawe rzeczy. Poukładałam cienie i pigmenty kolorystycznie, wydałam kasę na w sumie niepotrzebne rzeczy, bez których nie mogę się tymczasowo obejść. Poukładałam kolczyki kolorystycznie, posprzątałam w półkach, pościeliłam, a potem rozkopałam i jeszcze raz pościeliłam łóżko. Wyrzuciłam zbędne rzeczy z portfela, nagrałam płytkę ze zdjęciami, wybrałam zdjęcia do pokazania do folderu. A w tle oglądam ‘Californication’, bo przecież uczenie się do obrony na 10 dni przed byłoby przesadą.

Zgubiłam 2 filmy ze zdjęciami.

A tam ciągle leje. Mam basen za domem i mały w piwnicy. Kalifornia bejbe!

poniedziałek, 17 maja 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
Te weekendy przelatują zdecydowanie zbyt szybko. Niedziele to zaledwie mrugnięcie okiem. Żeby na maksa wykorzystać ten poranek wstaję nieco prędzej, niż pozwala Kodeks Śpiocha Weekendowego, schodzę na dół i przynoszę do łóżka śniadanie. Jogurcik, muffiny, a wszystko w idealnej atmosferze. Potem talerze lądują na podłodze i następuje doleniuchowywanie. Z deszczem za oknem. Ze zrobieniem z 2 części - jednej...

Ogarnęłam się. Wszak dziś to ja jestem główną kurą domową. Zabrałam się za obiad z jamnikiem, który jest niezwykle wyczulony na dźwięk klepania kotletów. Jeb-dup i już czułam ten wzrok na sobie, mówiący ‘Rzuuuć kawałek, rzuuuć!’

Po obiedzie spakowaliśmy się i do kościoła. Zdecydowanie, za często tam przebywam. Wybranie miejsca do portretów było baaardzo ciężkie. Albo ciemno, albo pod światło, albo na wietrze, albo pod chmurką, która akurat przeżywała oberwanie. Ale z Matulą stanowimy najzajebiaszczy duet jaki można sobie wyobrazić i zbajerowałyśmy kościelnego do tego stopnia, że otworzył nam salki.

Wspominałam już, że rodzice dzieci, które idą do Pierwszej Komunii to DEBILE?! Ojej. Ech.

Wracaliśmy jakoś 10 minut przed wylaniem rzek w Zebach. I zachciało nam się objechać kilka okolicznych wsi, żeby sprawdzić stan powodziowy. Solidny. Do pracy jeżdżę dwoma drogami - obie zalane. Padre pokazał mi jakąś inną drogę, ale ja bym nie była taka pewna, czy jutro nie będzie podobnie. Popstrykałam trochę:

16.05.2010

Obawialiśmy się jak to będzie u nas wyglądać, czy będzie basen na ogródku, czy bardziej kryty - w piwnicach. Niestety, nie ma nigdzie.

Nie, jednak na szczęście - nie ma nigdzie.

niedziela, 16 maja 2010 roku

+
komentarze (10) · fotografie (0)
Powoli zbliżam się do ostatecznej kwoty, jaką mam zamiar zalicytować, a to jeszcze 5 dni. Niefajnie.

Pocieszyłam się na wiele sposobów.

4 bluzeczki, kolczyki, zajebiste lody i rewelacyjna bajka w kinie. I teraz chcę smoka.

Chcę też takich poranków, takich dni, popołudni i wieczorów, takich nocy - ciągle, bez przerwy.

W afekcie popełniłam muffiny i ciasteczka, wszystko z białą czekoladą.

sobota, 15 maja 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
Cały dzień w oknie. Pada? Nie pada? No ok, lekko pada, ale to jeszcze nie ulewa. Hmm, ciekawe jak bardzo nowy płaszcz jest deszczooporny? Hmmmm, ciekawe czy soniak jest bardzo wodoodporny?

A w między czasie - obiad i sprzątanie. Wymyłam idealnie brodzik, tak, że można było z niego jeść. Cóż. O 21 ktoś postanowił w nim wymyć ubrudzone buty i wytrzepać obłocone po igrach dżinsy. Wypas kurwa.

Ko, ko, ko.

I w końcu znalazłam TEN sos do spaghetti, który nie jest jedną wielką cebulą i nie śmierdzi. Tylko teraz na bank zapomnę. I znowu będzie:
-Hmm Łowicz to miał być. Ale boloński czy do spaghetti? A może to były Pudliszki? Tak to na bank to.

A w domu:
-Fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!

I skończyły mi się zasoby chusteczek.
I do suki nr 1 dołączyła suka nr 2, która poluje na MOJE buty.

A właśnie. Zamówiłam sobie espadryle, bo były tanie. Wszystko ołrajt, z niskim koturnem, z zapiętkiem, więc do auta jak znalazł. Odpakowałam i klops. Ale posiadanie Matki z mniejszą stopą ma plusy. A ja mam z głowy prezent na Dzień Matki. Nauka na przyszłość: sprawdzać też szerokość buta :)

W mega deszczu pojechałam do pracy. I im bliżej było, tym mniej lało. Super! Uda się coś popstrykać. Szkoda tylko, że nie mogłam od razu jechać focić. Ten folder już mi bokiem wychodzi. Za niedługo zacznie dupą.

Ale pojechałyśmy. Szare, bure niebo, bez chmur co prawda, ale taka bezsensowna plama nikomu do szczęścia nie jest potrzebna. Bardzo byłam zawiedziona. Upierdolone po kolana błotem, przemoczone, przewiane i niezadowolone poszłyśmy focić kościoły.

Potem pocieszanie się za pomocą jakieś czekolady od Wedla. Pomogło.

W domu okazało się, że nawet nie takie tragiczne te foty.

Weekend uroczyście otwarty.

I padło dziś:
- To może jutro jakieś kino i zakupy?

Auuuu!!! Auau auuuuu!!!

piątek, 14 maja 2010 roku

<<   <   1 2 [3] 4 5   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
2010
+ Maj
+ piątek, 28
+ czwartek, 27
+ środa, 26
+ wtorek, 25
+ poniedziałek, 24
+ niedziela, 23
+ sobota, 22
+ piątek, 21
+ czwartek, 20
+ środa, 19
+ wtorek, 18
+ poniedziałek, 17
+ niedziela, 16
+ sobota, 15
+ piątek, 14
+ czwartek, 13
+ środa, 12
+ wtorek, 11
+ poniedziałek, 10
+ niedziela, 9
+ sobota, 8
+ piątek, 7
+ czwartek, 6
+ środa, 5
+ wtorek, 4
+ poniedziałek, 3
+ niedziela, 2
+ niedziela, 2
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
RSS
© 2018 papalka. All rights reserved.
[]s