Pracuję nad tym, żeby wstawać prędzej, żeby potem nie dziknąć. Dziś mnie zmobilizowało kilka rzeczy, przede wszystkim jednak czynność polegająca na wymianie pieniędzy na buty. Chciałyśmy przetestować nowy sklep z butami.
No i co? Matka chora, jakieś ludzie przyjechały, potem zostało mało czasu, więc zakupy przełożone. A ja głupia wyszłam z łóżka o 8:30.
Im bliżej byłam pracy, tym bardziej padało. Z dzieciakami pohasaliśmy, potem drób poszedł, schodzić zaczęli się starsi. Wszyscy przymuleni, ziewający, wkurwieni na pogodę i kolejny deszczowy dzień. I wszyscy kaszląco-smarkający, ze mną na czele. ADHD się włączyło godzinę przed zamknięciem...
Pojechałam do charczącej Rodzicielki.
Kolację zrobiłam na ciepło.
I robię za Biuro Informacyjne dotyczące procedur załatwiania burdelu papierkowego na uczelni.
środa, 12 maja 2010 roku

