To była ciężka, pokręcona noc.
Najpierw zgasło światło kiedy akurat delektowałam się kąpielą. I oczywiście strój do spania był w innym pokoju. Było w tym coś pokręconego.
Potem Padre zaczął sprawdzać stan wody, bo bez prądu pompa nie działa. A ja spadłam z łóżka, które niespodziewanie się skończyło. Potem śniła mi się obrona i obudziłam się z bijącym sercem, krzykiem w środku i świadomością, że już kiedyś tak się stresowałam. Przed egzaminem na prawko.
Sąsiedzi biegali po drodze, z workami, rurkami, pompami. Ja czekałam na telefon, który rozwieje wątpliwości, czy drogi są otwarte i przejezdne. Kiszka. Deszcz coraz solidniejszy, wiadomości w portalach okolicznych podawały kolejne zablokowane trasy. Koniec końców - mam 2 dni wolnego.
Z nudów zabrałam się za różne ciekawe rzeczy. Poukładałam cienie i pigmenty kolorystycznie, wydałam kasę na w sumie niepotrzebne rzeczy, bez których nie mogę się tymczasowo obejść. Poukładałam kolczyki kolorystycznie, posprzątałam w półkach, pościeliłam, a potem rozkopałam i jeszcze raz pościeliłam łóżko. Wyrzuciłam zbędne rzeczy z portfela, nagrałam płytkę ze zdjęciami, wybrałam zdjęcia do pokazania do folderu. A w tle oglądam ‘Californication’, bo przecież uczenie się do obrony na 10 dni przed byłoby przesadą.
Zgubiłam 2 filmy ze zdjęciami.
A tam ciągle leje. Mam basen za domem i mały w piwnicy. Kalifornia bejbe!
poniedziałek, 17 maja 2010 roku

