Największym problemem dziś było ogarnięcie stresu. Jezu, ciężko jest. Ale co się dziwić? Przecież to NAJWAŻNIEJSZY egzamin na studiach. I tłumaczę sobie, że przecież pisałam sama pracę, znam ją od pierwszego, po ostatnie zdanie. Przecież czytałam i uczyłam się. Przecież nawet promotorka tłukła mi, że stres będzie niepotrzebny. Wszyscy mi to tłuka. Ale cholera. Siła wyższa. Mam stresa.
Robiłam dziś już wszystko, żeby uspokoić siebie. Chociaż na chwilę.
Rano z Mamą upiekłam muffinki na konkurs kulinarny. Pomalowałam wszystkie pazurki. Przeglądałam sklepy internetowe z kolczykami i butami, z ciuchamy, z akcesoriami do aparatów.
Ech.
Wykładowczyni z Usia już mi gratulacje napisała na nk.
I dziękuję grzecznie za te wszystkie ciepłe słowa.
Trzymajcie jutro po 10 kciuki. Mam zamiar wrócić z magistrem.
Ja jestem pełna pozytywnego stresu. Aż się przelewa.
Mamuś - to dla Ciebie :)

wjBa09
ivqyzilindxn, [url=http://smisilwwiljr.com/]smisilwwiljr[/url], [link=http://sxwceyvrxkmc.com/]sxwceyvrxkmc[/link], http://viqejixjrqcw.com/