Och tak! Bęc - na drugi bok. Ale zanim zamknęłam dobrze oczy to z dołu usłyszałam:
-Palaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Jedziemy do Strumienia! Zamknąć dom?!
Mmmmspierdmmmm. NIE!
Plan był taki, żeby ogarnąć zdjęcia z ostatniej Komunii. A potem nagle zrobiła się 16, trzeba było spakować aparat i pojechać znowu na zdjęcia. Okej, jak wrócę - to nadrobię. Eeee... To było takie dobre założenie. Ale nie wyszło. Kilka godzin jeździliśmy po okolicy, sprawdzając stan i przejezdność dróg, a przy okazji kontynuowałam badania deszczooporności aparatu. Jest boski!
Jak zobaczyłam to co działo się w innych wsiach w naszej gminie, to mnie zatkało. ZBW to totalnie sucha miejscowość, w porównaniu z Dr, z Pr i innymi. Masakra! Ludzie mieli już na parterze domu wodę. Przez drogę zamiast aut przepływała dość szybkim nurtem woda. Zostawiliśmy auto z jednej strony mostu, przeszliśmy jak Sz. P. Dżizes po wodzie. Padre zastanawiał się jak szybki byłby bieg, kiedy most zacząłby pękać.
Zadzwoniliśmy do Matuli, żeby szykowała kolację i ciepłą herbatę.
Zdjęcia z Komunii jeszcze nie dotknięte.



